19 marca 2016

Moje maszynowe marzenia.

źródło: auction.catawiki.com

Witajcie. Dzisiaj Berlin znów zaskakuje cudowną pogodą. Czyżby był to dobry znak?
 Z osobistych powodów nie mam warunków do szycia, ale mam warunki do zbierania maszyn i marzenia o nich. Jest kilka modeli na rynku, które chcę mieć w moich zbiorach i żeby moje wnuki mogły się na nich uczyć oraz kilka modeli, które chcę tylko przetestować i znaleźć dla nich nowy dom.
Dzisiaj rozpiszę się trochę o tych modelach dla mnie i dla młodszych pokoleń. Nie będę pisać o hafciarce, czy overlocku, ponieważ sama do końca nie wiem, który model i czy w ogóle kiedyś będę w posiadaniu takich maszyn, dlatego skupię się na uniwersalnych maszynach.
Jak ostatnio wspominałam, dość długo rozmawiałam z mechanikiem, który naprawił dla mnie Fafika (nazwa nadana przez M.M.). Moja wcześniejsza lista maszyn uległa zmianie. Nadal znajduje się na niej Zundapp Elcotonic (będę żałować, oj będę), Bernina Record (też będę żałować, szwedzka precyzja, ogromne ceny za naprawy) i Elna Lotus. Zniknął Brother 210 (no przepiękny), Phoenix

Duomatic, Zundapp Elcone 2a, Mewa Koma oraz  Gritzner GU L Zaubermatic Radioskala. Mój portfel z pewnością się ucieszył.
No to zaczynamy. :)



1. Veritas 8014-4140

źródło: www.grummtmechanik.de
Jak na maszynę z metalu jest dość lekka, waży ok. 7 kg bez walizki. Model ten produkowany był w 1979 roku, więc maszyna jest dość młoda. Posiada ona 16 programów szycia (w tym ściegi ozdobne) plus ustawienia szerokości i długości ściegu. Niestety, nie posiada regulacji docisku stopki. Jest za to bardzo szybka i bez problemu przeszyje jeans, czy też skórę. Przy kilku warstwach grubszych materiałów trzeba pomagać sobie wyłączeniem transportu, aby przy użyciu siły wepchnąć je pod stopkę. Do maszyny łatwo znaleźć części, w razie, gdyby było to wymagane.



źródłomivintagesewingmachines.blogspot.com
2. Elna Lotus SP
Idealna maszyna na wyjazdy. Posiada tylko 4 ściegi. Postanowiłam zainwestować w nią a nie w model  Supermatic, gdyż są większe szanse, że da się ją uratować, gdyby się zepsuła, a koszta naprawy będą znacznie mniejsze niż naprawa Supermatic. Model ten produkowany był w latach 1969-1977. Maszyna bez problemu przeszyje grubsze materiały, w tym też skórę. Podoba mi się to, że maszyna jest na tyle
uniwersalna, że jej obudowa jest również jej walizką. Pokręcone, ale tak jest. Widać to idealnie na zdjęciach. Maszyna ma 4-stopniowe obszywanie dziurek. Posiada 3 ustawienia pozycji igły, regulacje ściegów. Jedyną wadą maszyny, z tego co wyczytałam na zagranicznych forach, jest fakt, iż rozkładane panele zajmują dużo miejsca. Szeroki stół jest niezbędny, aby zachować komfort szycia. 


źródło: auction.catawiki.com
3. Zundapp Elconamatic
Niemiecka maszyna produkowana w latach 60. Posiada 150 różnych ściegów (oczywiście wliczając w to ustawienia szerokości i długości). Do maszyny dołączone są szablony/ krzywiki, które pozwalają na wybór ściegu. Maszyna jest dość szybka i bez problemu radzi sobie z grubszymi tkaninami i skórą. Niestety, długo jej szukam i nie mogę znaleźć. Może kiedyś mi się uda. :)
Czyż nie przypomina wyglądem rosyjskiej Tuły? Szczególnie model Elocna 1a i 2a można pomylić z radziecką maszyną.

źródło: www.imaaje.com
4. Kolejna szwedzka pozycja na liście, czyli Bernina Record 930.
Moje marzenia, które nie wiem, czy się kiedyś spełni. Produkowana była w latach 1978-1989, a koszt jej zakupu dzisiaj wynosi ok. 2 tysięcy zł! Tak, dokładnie 2000. Szwedzka jakość, szwedzka cena;)
Maszyna posiada 26 ściegów, w tym 12 ściegów ozdobnych. Niestety, maksymalna szerokość i długość ściegu wynosi 4 mm. Model 930 ma dodatkowe pokrętło dla super długich ściegów. Metalowa konstrukcja maszyny sprawia, że jest dość ciężka. Posiada automatyczne obszywanie dziurek! Może w przyszłym roku uda mi się ją dostać...

Z pewnością, kiedy uda mi się znaleźć daną maszynę i ją kupić będzie o niej recenzja. 

Które z nich mogę kupić teraz? Ze względów cenowych pierwszymi maszynami będą Veritas i Elna. Później, o ile wygram w lotto, będzie Bernina a na końcu Zundapp.

Liczę na to, że kiedy spełnią się moje maszynowe marzenia, nie będę mieć już ,,ciśnienia" na kolejne maszyny. Później przyjdzie czas na hafciarkę i może overlocka.

A jakie są Twoje maszynowe marzenia?
Miłego, słonecznego dnia,
kanvela.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Szyciowanie , Blogger